Endgame

Temat: autorytet i idol
wiem, jest już temat "kto jest waszym idolem", ale mój nie tego dotyczy : )

na wstępie powiem, że piszę sobie pracę, nie domową, nie na konkurs, ot tak, a oto temat:
Piotr Śliwiński w artykule Autorytety - odrzucone, lecz konieczne? Stwierdził: Za sprawą mediów, reklamy, kulturalnego i politycznego marketingu czujemy się dzisiaj osaczeni przez autorytety spreparowane, sprzedajne, służące konsumpcji. Idole. Ustosunkuj się do tej opinii (rozprawka)

szukałam tekstów w Internecie, niewiele pomogły, choć cośtam wniosły. Teraz chciałabym poznać opinie innej młodzieży : )

Moje pytania są zawarte w temacie, jednak, jakby ktoś nie potrafił nic z niego wywnioskować, to proszę o wypowiedzi na temat:
1. czy zauważasz różnice między autorytetem, a idolem?
2. czy sam posiadasz autorytet, idola? kogo, dlaczego?
3. opisz własnymi słowami słowo idol i podaj przykład Twojego idola lub kogoś, kto może być idolem młodzieży: jaki jest, dlaczego jest idolem

będę wdzięczna za wszelkie inne refleksje, dłuższe wypowiedzi, jakieś ciekawe linki, wszelkie konstruktywne i wnoszące jakąś treść komentarze : )
Źródło: victor-junior.pl/forum/viewtopic.php?t=20654



Temat: [ P ] Mitologia bez granic
Rozprawka poetycka? Ciekawy wstęp. Ciekawe rozwinięcie tematu. Zabrakło mi uzasadnienia.
Żartuję.
Wygładziłabym jeszcze to i owo. Ujednoliciła na przykład pierwsze wersy wszystkich trzech zwrotek. Ale generalnie doceniam i pomysł i wykonanie. Za mały margines Orfeusza - gorzki żart.
Końcówka bardzo dobra.
Liczę, że się rozwiniesz, na tym forum też.
Źródło: forum.mirriel.net/viewtopic.php?t=7283


Temat: PRACA DOMOWA [pomoc] (Zanim zapostujesz - przeczytaj).
Rozprawka - to dłuższa forma wypowiedzi, w której przedstawiasz jakieś zagadnienie i rozwiązujesz je, formułujesz własne stanowisko w jakiejś sprawie, opinię o czymś, ocenę czegoś i uzasadniach ich słuszność, udowadniasz swoją racje, przeciwstawiasz się czemuś.

Pisząc rozprawkę, zakładasz milcząco, że chcesz odbiorcę, a możesz nim być ty sam, przekonać do czegoś, chcesz mu narzucić jakąś ocenę albo wpłynąć na jego wiedzę. Twoim zamiarem językowym jest zatem nakłanianie, wyrażanie własnego sądu oraz informowanie.

Tematy rozprawk mogą zaczynać się :
- uzasadnij pogląd ...
- uzasadnij tezę ...
- przekonaj innych ...
- mogą zawierać też pytanie np. czy zgadasz się ze stwierdzeniem...? Dlaczego...? Czy uważasz, że... ?

Dwa modele rozprawek :

I model :

1. WSTĘP
2. TEZA
3. ARGUMENTY
4. POTWIERDZENIE TEZY


II model:

1. WSTĘP
2. HIPOTEZA
3. ARGUMENTY
4. POSTAWIENIE TEZY

Na wstępie rozważamy pojęcia zawarte w temacie rozprawki, definiujemy słowa, mówimy co jest celem naszych rozważań.

Teza - to moja opinia na dany temat, którą należy udowodnić

Argumenty - dowody na słuszność mojej opinii, podaje się ich kilka, każdy z nich jest rozwinięty i poparty rozważaniami.
W rozprawce stosuj akapity dzielące je na częsci

Słownictwo

do wstępu :

celem moich rozważań jest ...
warto najpierw zastanowić się nad znaczeniem słowa...
problem, o ktróym chcę pisać...

do tezy :

w pełni zgadzam sie z tezą tematu ...
powszechnie sądzi się, że ...
jednak ja zajmuję w tej sprawie oddzielne stanowisko ...
moja teza brzmi ...
nie mogę się zgodzić z tezą ...
uważam ...
sądzę iż ...

do argumentów :

po pierwsze ... (po drugie, po trzecie...)
przytoczę jeszcze jeden argument ...
niewątpliwie ...
z pewnością...
jestem przekonana/y ...
świadczy o tym przykład ...
posłużę się...
z jednej strony ...

do podsumowania :
w świetle przytoczonych argumentów ...
reasumując ...
z tego co napisałam/łem wynika ...
przytoczone argumenty wystarczą by stwierdzić, że ...
wszystko to prowadzi do wniosku iż ...
chyba udało mi się przekonać, że ...

To na tyle.
Źródło: victor-junior.pl/forum/viewtopic.php?t=9548


Temat: Próbki Fan Fiction
" />Jacen kontratakuje!

I dobre to jest. Zmierzyć się z własnym umysłem i piórem wyzwaniem jest niebagatelnym. Ale... Jak zwykle czytelnik ma jakieś ale. Forma. Fakt opowiadanie, ale pisane jak za królowej Wiktorii. Najpierw bardzo długi wstęp przypominający rozprawkę historyczną, a dopiero później powoli jak żółw ociężale wprowadza się odbiorcę w leniwy nurt opowieści. Ale przecież żyjemy w XXI wieku, nie każdy trawi styl Lovecrafta, żyjemy szybko, to i szybkich opowiadań oczekujemy. W końcu to nie powieść. Dzisiaj w krótkich formach należy czytelnika wprowadzić w środek akcji, a całe tło uzupełnić po drodze przy okazji. Ale to stary zarzut w stosunku do Jacena... Historykiem ci on, czy kim?

Pomysł. Pomysł nie jest mi obcy, gdyż kilka razy tu na Holonecie podjąłem próbę "przetłumaczenia" komiksu na słowo pisane. Ale... Ale nigdy nie chciałem przepisywać komiksów. Raz już ktoś to opisał. Fakt obrazem po części. To po co robić to jeszcze raz? Bo można? Szkoda czasu. Każda "nowa" kreacja powinna być nowa i nieść nową wartość. Można było na przykład opowiedzieć historię powrotu na Jabiim z punktu widzenia jakiejś postaci, rozbudować kontekst, dać nowe światło. To byłoby coś. A tak? Odgrzewana zupa, w dodatku z problemami z grafią (podział na akapity) i jak zwykle z nadmiarem zaimków ("amerykańskich" takich). A teraz po kolei.

"Yaninie" - Yavinie.
"... komandora Skywalkera" - nie pamiętam jaki stopień wojskowy miał Luke po Yavinie, za to pamiętam, że dowódcą eskadry został dopiero przed bitwą na Hoth po śmierci komandora Narry.
"Ta sytuacja nie spodobała się mieszkańcom" - "kiedy przyjdą podpalic twój dom" to ci się nie spodoba? To kwestia odpowiedniego opisu emocji towarzyszącym pewnym wydarzeniom, z którymi Jacen ma jeszcze kłopoty.
"... mieli polecieć piloci Eskadry Łotrów" - bez Luka było ich tylko dwóch.
"Długo żałowała jego śmierci" - znowu żałować możemy straconej okazji, po śmierci bliskiej osoby...
"Witaj Nero - przywitała się z Dantels" - dwa grzybki w barszcz. Nadmiar informacji i słów jest charakterystyczny dla tego co pisze Jacen.
"Skoro już tu jesteś, to rozumiem, że za chwilę obierzemy kurs na Jabiim?" - nie, na zakupy do hipermarketu. Operacje wojskowe przygotowuje się wcześniej i wszyscy wiedzą co mają robić i kiedy. Zresztą brak wczucia się w operację wojskową wychodzi nieraz.
"Jabiim, dwadzieścia jeden lat przed bitwą na Yavin" - po co to? Bo tak było w komiksie? Rwie się nam wątek, retrospekcja jest jednorazowa i prowadzi do nikąd. Lepiej było informacje istotne z tego wątku wprowadzić w innym miejscu.
"W imię naszych braci zgotujcie im piekło!" - etos, patos i Aramis plus królestwo niebieskie. Wojna to nie Hollywood.
"Role jego i eskadry..." - od kiedy dwóch pilotów to eskadra?
"Albo Hobbie wyłączył komunikator" - to jest po prostu niemożliwe.
"... robiąc za zwiad, pod pretekstem rozejrzenia się w okolicy" i "Leia nie sądziła, aby groziło im jakieś niebezpieczeństwo" - czy to wycieczka, czy operacja wojskowa na planecie zajętej przez wroga?
"Tchórze pomyślał" - bombowcami nie latają tchórze, mogę was o tym zapewnić.
"Hej! - powiedział unosząc ręce w geście niewinności" - o jejku, jej... I nie zrobili mu krzywdy ci brzydcy, brutalni rewolucjoniści?

Dalej albo autor okrzepł, albo ja prześlizgnąłem się na minami pola, przez które przebrnąć było niełatwo. Najbardziej nie lubię zmagań z materią tego co czytam. Ponad wszelkie umiejętności pisarskie i wiedzę zawsze kładę dopasowanie do czytelnika. Opowieść musi płynąć jak wartka rzeka, gdzie jesteś ciekaw co jest za kolejnym zakolem, a nie marzysz tylko o przystani. Opowieść może być płaska jak deska, ale wciągająca i dająca rozrywkę (patrz: "Achaja") i nie musi być nadmiernie skomplikowana, a przez to nużąca (patrz: "Narrenturm"). W sumie średnio. Brak oznak postępu od ostatniej kreacji i to jest podstawowy zarzut do autora. Dobrze jednak, że jeszcze mu się chce.
Źródło: holonet.pl/viewtopic.php?t=37


Temat: Azoty Dozorbud Tarnów - Alba Chorzów 74:54
No to teraz moja rozprawka:P:P:P

WSTEP
Niedziela byla pieknym, slonecznym dniem, w ktorym mial odbyc sie sparing naszej Unii z Alba. Umowilam sie z Delkiem i Biolym, ze ich wezme do swojej fury. O ile Delek jak zwykle byl na czas (choc kulawy:P), to Biolemu sie cos powalilo i zamiast pod "mrowkowcem" pod ktorym sie umowilismy, czekal przystanek dalej. Jednak Delek i ja (inteligentni ludzie:P) poszli za tokiem myslenia biolego i Go tam znalezli:P
Dotarlismy na miejsce, zaplacilismy "wejsciowke" i odnalezlismy naszych wspanialych wspolforumowiczow, z ktorymi dzielimy wszystkie radosci i smutki Unii:P. Miejsce zajeli swietne, bo zaraz za lawka rezerwowych Jaskolek, co nam pozwolilo na podsluchiwanie rozmow i okrzykow, jakie stamtad dochodzily.
ROZWINIECIE
Rozpoczal sie mecz,ale ja z pierwszej kwarty nic nie pamietam (i tak byla kiepska), bo za uchem trajkotala mi moja ukochana Karolinka:P Dobrze,ze nikt nie wie o czym hehehehe. Prawda Karolinko???:P:P:P
Druga kwarta byla lpsza, ale to chyba glownie za sprawa "malpki Brendi":P i Irka Chromicza, choc glowy sobie nie dam uciac, bo Kreola dalej trajkotala:P Pamietam,ze chyba wygralismy te kwarte.
Potem byla przerwa, podczas ktorej dowiedzialam sie paru ciekawych rzeczy, na przyklad od Pana Grysa, ktory stwierdzil,ze Hughes jest Brendi jest calkowice "do bani", za drogi i Lukasz (Jego syn) bylby o niebo lepszy. Stwierdzam,ze ta opinia byla wysoce subiektywna:P
Po przerwie - gwizdki sedziow, a tu nie ma kto skladu wystawic, bo trener z menagerem chyba zatrzasneli sie w szatni wiec chlopaki, nie myslac wiele "wystawili sie" sami.
W trzeciej kwarcie - troche mniej trajkotania Kreoli, ale to chyba ze wzgledu na "zapatrzenie sie" hehehe. Pamietam,ze chyba w tej kwarcie ktos przestawil kosz, ale nie wiem czemu. Potem stwierdzili,ze pod takim katem nie da sie rzucac z prawego skrzydla i wrocili do starej wersji. Pamietam,ze w tej kwarcie coraz bardziej wbijaly mi sie kolana Sajdaka w plecy, Delek narzekal na Lewisa,ze zyluje, a Bioly liczyl skrupulatnie straty Brendiemu:):P
Troche wiecej pamietam z czwartej kwarty, a to chyba dzieki temu,ze widzialam "wypasione" dwa passy od Hughes'a.

PODSUMOWANIE
Hughes - dobry przeglad sytuacji na parkiecie, wyrobiony limit asyst na caly sezon (jak to stwierdzil menager:P), freestylowe penetrowanie strefy podkoszowej, niezly rzucik i zabojczy jumpik. Jeszcze ta efektowna fryzurka i mozna smialo powiedziec,ze jest "woda na mlyn" dla naszego zespolu i swietnym zmiennikiem Bartoszka. Mysle, pomimo paru glosow naszych stalych pesymistow (do ktorych pewnie wkrotce dolaczy Vincent:P),ze gosc nam sie przyda. Nie wymagajmy za wiele i cieszmy sie,ze w ogole pojawila sie jakakolwiek perspektywa.

Celej - 19 punkcikow i baczne obserwowanie lnii 6,25. Standarcik wyrobiony, dalej wysoka forma, ale i widoczna nadal kontuzja.

Lofton - chyba ne spal dobrze poprzedniej nocy, bo zapomnial momentami,ze mial kolegow w druzynie. Kosz i On - kogos jeszcze mi to przypomina:)

Potulski - mam nadzieje,ze Bartoszek bedzie dalej podtrzymywal swa dobra passe i nie zestresuje sie faktem wstapienia w szeregi nowego osobnika, bo to nie On ma byc cieniem.

Golanski - chyba perspektywa odsuniecia Go od zespolu troche Go przestraszyla, bo dzis byl widoczny, walczyl jak tygrys i rzucal sie na kazda pilke. Inny Arur.

Chromicz - jak zwykle dobrze. Jest to chyba jedymy zawodnik Unii, ktory wychodzi i schodzi z parkietu z ta sama, skoncentrowana mina, robi swoje w kazdym meczu, bez roznicy jest dla Niego czy jest to mecz ligowy, czy sparing. On po prostu stara sie byc jak najlepszy zawsze. Bardzo ambitny.

Wichniarz - hehehe - chyba przez to grzanie lawy zatraca swoje umiejetnosci koszykarskie. Mam nadzieje,ze dostanie wiecej szansy gry.

Dolinski - Dolinka, Dolinka, Dolinka - jak zwykle na swoim poziomie, niestety nie mial za duzo czasu na jak najwieksza ilosc strat, bo za szybko wyrobil swoj limit 5 fauli.
Naprawde szkoda mi Go,ale to juz jest chyba koniec...

Marculewicz - waleczny jak zwykle i co juz znamienne, rozkreca sie w miare uplywu czasu. ma pecha, bo czesto Jego czyste "glebki" sa widziane w oczach sedziow jako faule.

ZAKONCZENIE

Ogolnie meczyk bardzo freestylowy, chlopcy nie przykladali sie do obrony zbyt mocno, ale ciekawa czwarta kwarta i nadzieje na lepsze jutro, jakie moze nam przyniesc Brandon - luzak:P Badzmy dobrej mysli, to moze "szarpniemy" Sopot:P
Źródło: unia.tarnow.net.pl/forum/viewtopic.php?t=1341